Krzysiek poprowadził nasze wesele 24 maja 2008 r. Już po pierwszym spotkaniu organizacyjnym mieliśmy pewność, że nie potrzebujemy szukać nikogo innego. Wrażenie zrobiło na nas jego profesjonalne podejście do sprawy, kontaktowość i przyjemny sposób bycia, które według nas są niezbędnymi cechami dobrego wodzireja.

Sala, którą wybraliśmy, nie była zbyt duża, skutkiem czego goście nie mieli zbyt wiele miejsca do tańczenia. Mimo to, dzięki Krzyśkowi nie dawało się odczuć tego niedostatku, za sprawą licznych zabiegów i pomysłów na zagospodarowanie dostępnego miejsca.

Wesele przeleciało jak mgnienie oka, ale utkwiło nam w pamięci, jak dobrze bawili się nasi goście. Jedni znali już wesela prowadzone przez wodzireja i bawili się od samego początku. Dla innych była to nowość i potrzebowali trochę czasu, aby się rozkręcić, ale po północy byliśmy zdziwieni, jak chętnie wychodzili na parkiet i brali udział w najbardziej nawet zwariowanych zabawach (np. rock-n-roll na siedząco).

Krzysiek obiecywał, że poprowadzi wesele do ostatniego gościa. I rzeczywiście, gdy już było widno i na sali zostało dosłownie kilka osób, licząc również nas i świadków, ekipa Krzyśka bez jakiejkolwiek taryfy ulgowej dobierała dla nas kolejne utwory muzyczne. Odstąpiła od zadania dopiero, gdy już ledwo trzymający się na nogach wyraźnie stwierdziliśmy z Ewą, że wesele uznajemy za zakończone.

Jeszcze raz dziękujemy za wprawnie i pomysłowo poprowadzone wesele!