Jesteśmy na weselu, na którym nie ma alkoholu… Czy to wesele ma być jakąś manifestacją? Czy w dzisiejszych czasach można się bawić bez alkoholu?

Nie potrafiłabym się bawić z alkoholem – zdecydowanie mówi Agnieszka – gość weselny. Owszem, lampkę, dwie, ale później nie mogę…

My robiliśmy wesele z alkoholem – dodaje Rafał. Chcieliśmy najpierw bez, ale rodzice stwierdzili, że nie możemy komuś narzucać sposobu zabawy. Nie żałuję, że był alkohol.

Tomek nas długo przygotowywał do bezalkoholowego wesela – opowiada mama Tomka, pana młodego – mówił o tym wszystkim.. – Zresztą wcześniejsze imprezy, typu „osiemnastka”, były bez alkoholu. Każdy się tego spodziewał i nie była to nowość. Rodzina w większości zaakceptowała decyzję młodych, choć niektórzy chcieliby widzieć na niej trunki.

Ludzie różnie patrzą na wesela bezalkoholowe. Podjęliśmy taką decyzję przede wszystkim dlatego, że od jakiegoś czasu trwamy w Krucjacie Wyzwolenia Człowieka – z przekonaniem mówi Tomek.

Mnie to wyzwoliło z palenia papierosów. Skoro trwamy w Krucjacie to łaską jest dla nas móc dać świadectwo innym.

Były jakieś sprzeciwy?

Raczej zdziwienie. Tym bardziej, że w naszej rodzinie są osoby, które lubią wypić.

Dziękuję Bogu, że są na naszym przyjęciu i bawią się bez trunków – podkreśla Beata, zatroskana panna młoda. – Baliśmy się, że będzie picie po kątach.

Wasze wesele jest jednak udane, a wszystko dzięki wodzirejowi.

Na wiosnę pojechaliśmy do Krakowa na studencki bal bezalkoholowy i tam Józef Hojna prowadził poloneza na 400 osób. Pomyśleliśmy sobie, że ten człowiek to najlepszy prezent dla naszych gości.

Józef Hojna wraz z bratem Kazimierzem kieruje weselnikami…

– Co to za „instytucja” wodzirej? – pytam pana Józefa.

– Prowadzę szkołę tańca „Wodzirej”, która zajmuje się nauką tańca towarzyskiego, ale także kursami dla animujących imprezy. Szkoła mieści się w Krakowie, ale najczęściej kursy wodzirejów wesel bezalkoholowych prowadzimy w Katowicach Brynowie, gdzie mieści się Ośrodek im. ks. F. Blachnickiego przy kościele Maryi Jutrzenki Wolności. Działamy od pięciu lat. Wodzirej to jednak przede wszystkim osoba, która w naszym mniemaniu animuje ludzi w sposób taneczny, zabawowy na parkiecie. Trzeba ich zachęcić, aby wyszli na parkiet, trzeba kierować w taki sposób zabawą, aby towarzystwo mogło się zintegrować, aby wszyscy dobrze się czuli. Na weselu jest potrzebny wodzirej, dlatego tym się zajmujemy i szkolimy nowe osoby. Nauczyliśmy już ok. 300 ludzi, jak prowadzić zabawę zgodnie z naszym pomysłem.

– Ile takich bezalkoholowych imprez prowadziliście do tej pory?

– Sporo, bo w tych imprezach się specjalizujemy. I z reguły udaje się nam je prowadzić z dobrym skutkiem. Ludzie są zadowoleni, więc polecają nas sobie.

– Jak bez wcześniejszych prób można tańczyć poloneza w 300, 400 osób?

– Są pewne metody. Zawsze zaczynamy imprezę od poloneza. Promujemy ten taniec, gdyż jest on typowo polski, typowo integracyjny. Każdy Polak potrafi go zatańczyć, a to jest ważne. Wystarczy tylko trochę poprowadzić, trochę pomóc. Każdy zatańczy i każdy jest dobry! Ostatnio w promocji tego tańca pomógł nam Pan Tadeusz Andrzeja Wajdy.

– Dlaczego więc ciągle najpopularniejsza jest zabawa z alkoholem?

– Jest pewnie sporo osób, które chciałyby zrobić wesele bez alkoholu, ale boją się, że rodzice będą niezadowoleni, rodzina będzie się burzyć…

– W Polsce utarło się sądzić, że alkohol jest konieczny do dobrej zabawy?

– Kiedyś mówiliśmy, że nie trzeba pić, żeby się dobrze bawić, a teraz mamy nowe hasło: trzeba nie pić, aby się dobrze bawić! Żeby emocje, które się pojawią między ludźmi, były czyste, szczere i prawdziwe, trzeba zrezygnować z alkoholu, bo on przeszkadza i fałszuje świat. Najlepsze imprezy, jakie prowadziliśmy, najbardziej spontaniczne, radosne, energetyczne – to były imprezy bez alkoholu

Autor artykułu: ks. Grzegorz Ułamek 
Źródło: Niedziela Młodych 02/2002